MacBook Air najnowszej generacji będzie pierwszym Ultrabookiem
15 czerwca 2011 09:38 ,
Piotr Grabiec,
- .. » Sprzęt » Komputery » Komputery przenośne » Notebooki
W maju tego roku Intel pochwalił się specyfikacjami oraz prototypem swojej nowej platformy dla komputerów przenośnych. Tak zwane Ultrabooki mają łączyć mobilność netbooków i wydajność najmocniejszych laptopów na rynku. Założenia które muszą spełniać to mniej niż cal grubości, długi czas pracy na baterii, cena poniżej tysiąca dolarów i szybkie wybudzanie z trybu uśpienia... Ale zaraz, czy my już tego gdzieś nie widzieliśmy?
Mobilność i wydajność w niskiej cenie.
Po przyjrzeniu się z bliska założeniom Intela nie sposób nie odnieść wrażenia, że zaprezentowany zeszłej jesieni przez Apple MacBook Air ma dużo wspólnego z nowością którą chce promować Intel. Ultrabooki to w założeniu właśnie podrasowane Airy. Z tą różnicą, że wyposażone są w procesory serii Core i5 lub i7 - w momencie gdy Air posiada podstarzałe Core 2 Duo. Oprócz tego będą wyposażone w superszybkie złącze Thunderbolt, które Apple bardzo chce wypromować. Wśród wszystkich plotek na temat firmy z Curpentino, bardzo dużo dotyczy tego, że Apple odświeży jeszcze w lato linię MacBook’ów Air. Wyposaży ją wtedy w procesory Core i5 i i7, jest też duża szansa na Thunderbolta oraz podświetlaną klawiaturę.
Jeśli plotki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to Apple będzie miało szansę być prekursorem sprzedaży Ultrabook’ów na szeroką skalę. Zamknie tym samym usta krytykom wypominającym słabą specyfikację Aira. Biorąc pod uwagę popularność tego modelu może być to strzał w dziesiątkę, bo na chwilę obecną pomimo użycia starszej generacji procesora i braku czytnika kart SD, Air sprzedaje się bardzo dobrze. Jeśli jego specyfikacja będzie high-endowa, a cena pozostanie na akceptowalnym poziomie ma szansę stać się hitem.
Ultrabooki zdobędą 40% rynku w 2012 roku.
Intel wierzy, że na koniec 2012 roku komputery tej klasy zdominują 40% rynku. Chociaż Apple w porównaniu do innych producentów nie ma w nim olbrzymich udziałów, to przewaga wypuszczenia odświeżonego Air’a jako pierwszego "prawdziwego" Ultrabook’a może zapewnić im więcej niż przyzwoity kawałek tortu. Może zaistnieć analogiczna sytuacja do tej, jaka miała miejsce w segmencie tabletów. Patrząc na ilość sprzedanych iPadów w porównaniu do konkurencji widać jak na dłoni, że Apple dominuje.
Wspomniane 40% udziałów w rynku na koniec przyszłego roku wydaje mi się prawdopodobne. Widzę zresztą na swoim przykładzie, że po pierwszym zachwycie moim MSI Windem z perspektywy czasu stwierdzam, iż obniżona wydajność komputera po przesiadce z mojego PC jest bardzo bolesna. Tracę przez to nie tylko sporo nerwów, ale co najgorsze - czasu.
Szansa dla Apple.
Jedną przeszkodą, aby MacBook Air mógł być nazwany pełnoprawnym Ultrabook’iem wedle zaleceń Intela jest… cena. Produkty Apple nigdy nie należały do tanich, a obecnie tylko najsłabsza wersja z 11 calowym ekranem schodzi poniżej pułapu 1000$ (o całego jednego dolara). Oprócz tego należy zauważyć, że na świecie coraz więcej osób przynosi do pracy swoje komputery, a firmowi informatycy przestają na to patrzeć ze strachem w oczach. Produkt Apple nie będzie dla szefów działów IT większym problemem, niźli jakikolwiek inny laptop. Teraz od pracownika zależy czy będzie chciał zapłacić więcej za sprzęt działający pod kontrolą OSX.
Jeśli firma Jobs’a nie wywinduje cen nowej serii MacBook’ów Air do zaporowych poziomów, może naprawdę dużo ugrać. Lekkie i szybkie komputery o smukłym design’ie mają szansę zostać wybrane jako główny komputer przez osoby, które potrzebują być cały czas podpięte do sieci i cenią sobie nienaganny wygląd produktów. Zwłaszcza, jeśli Apple wypuści je na jesieni i zgra to z premierą iCloud.
Po przyjrzeniu się z bliska założeniom Intela nie sposób nie odnieść wrażenia, że zaprezentowany zeszłej jesieni przez Apple MacBook Air ma dużo wspólnego z nowością którą chce promować Intel. Ultrabooki to w założeniu właśnie podrasowane Airy. Z tą różnicą, że wyposażone są w procesory serii Core i5 lub i7 - w momencie gdy Air posiada podstarzałe Core 2 Duo. Oprócz tego będą wyposażone w superszybkie złącze Thunderbolt, które Apple bardzo chce wypromować. Wśród wszystkich plotek na temat firmy z Curpentino, bardzo dużo dotyczy tego, że Apple odświeży jeszcze w lato linię MacBook’ów Air. Wyposaży ją wtedy w procesory Core i5 i i7, jest też duża szansa na Thunderbolta oraz podświetlaną klawiaturę.
Jeśli plotki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to Apple będzie miało szansę być prekursorem sprzedaży Ultrabook’ów na szeroką skalę. Zamknie tym samym usta krytykom wypominającym słabą specyfikację Aira. Biorąc pod uwagę popularność tego modelu może być to strzał w dziesiątkę, bo na chwilę obecną pomimo użycia starszej generacji procesora i braku czytnika kart SD, Air sprzedaje się bardzo dobrze. Jeśli jego specyfikacja będzie high-endowa, a cena pozostanie na akceptowalnym poziomie ma szansę stać się hitem.
Ultrabooki zdobędą 40% rynku w 2012 roku.
Intel wierzy, że na koniec 2012 roku komputery tej klasy zdominują 40% rynku. Chociaż Apple w porównaniu do innych producentów nie ma w nim olbrzymich udziałów, to przewaga wypuszczenia odświeżonego Air’a jako pierwszego "prawdziwego" Ultrabook’a może zapewnić im więcej niż przyzwoity kawałek tortu. Może zaistnieć analogiczna sytuacja do tej, jaka miała miejsce w segmencie tabletów. Patrząc na ilość sprzedanych iPadów w porównaniu do konkurencji widać jak na dłoni, że Apple dominuje.
Wspomniane 40% udziałów w rynku na koniec przyszłego roku wydaje mi się prawdopodobne. Widzę zresztą na swoim przykładzie, że po pierwszym zachwycie moim MSI Windem z perspektywy czasu stwierdzam, iż obniżona wydajność komputera po przesiadce z mojego PC jest bardzo bolesna. Tracę przez to nie tylko sporo nerwów, ale co najgorsze - czasu.
Szansa dla Apple.
Jedną przeszkodą, aby MacBook Air mógł być nazwany pełnoprawnym Ultrabook’iem wedle zaleceń Intela jest… cena. Produkty Apple nigdy nie należały do tanich, a obecnie tylko najsłabsza wersja z 11 calowym ekranem schodzi poniżej pułapu 1000$ (o całego jednego dolara). Oprócz tego należy zauważyć, że na świecie coraz więcej osób przynosi do pracy swoje komputery, a firmowi informatycy przestają na to patrzeć ze strachem w oczach. Produkt Apple nie będzie dla szefów działów IT większym problemem, niźli jakikolwiek inny laptop. Teraz od pracownika zależy czy będzie chciał zapłacić więcej za sprzęt działający pod kontrolą OSX.
Jeśli firma Jobs’a nie wywinduje cen nowej serii MacBook’ów Air do zaporowych poziomów, może naprawdę dużo ugrać. Lekkie i szybkie komputery o smukłym design’ie mają szansę zostać wybrane jako główny komputer przez osoby, które potrzebują być cały czas podpięte do sieci i cenią sobie nienaganny wygląd produktów. Zwłaszcza, jeśli Apple wypuści je na jesieni i zgra to z premierą iCloud.